rower na balkonie

Uliczna rewolucja w Wołominie? Wykład Gila Penalosy

5 września miałem wielką przyjemność wysłuchania współtwórcy rewolucji miejskiej w Bogocie. Człowieka, który nie boi się powiedzieć ruchowi samochodowemu – „zwolnij lub znikaj”. Czy jednak polskie miasta są w stanie podążyć tą drogą, czy Wołomin i jego mieszkańcy są gotowi do stanowczych działań w tym zakresie? To pytania na wagę złota. A efektywne wdrożenie planu odzyskania przestrzeni miejskiej to o 10000% cenniejsze kwestia.

Idea

Słuchając Gila Penalosy od razu przychodzą na myśl określenia takie jak: pasja, zaangażowanie, wiara i determinacja. Bogate doświadczenie i wiedza tego człowieka to prawdziwy skarb i dobrze się stało, że urzędnicy miejscy znaleźli się na tym wykładzie (zresztą nie tylko miejscy: pozdrowienia dla ekipy z Ministerstwa Rozwoju, byłej i obecnej:). Dla niego to standard, dla nas nowe podejście do zarządzani przestrzenią miejską a może…powrót do korzeni, gdzie podstawowym uczestnikiem ruchu byli piesi? Trudno nie zgodzić się z faktem, że większość miast ma problem z korkami i ciasnotą. Wołomin również. Jeśli uświadomimy sobie, że ulice zajmują aż do 80% przestrzeni  publicznej miast i miasteczek, jasnym się staje kto tak naprawdę „rządzi” w mieście. Dlaczego miasto obsługuje parkujące samochody, a nie żyjących w nim mieszkaniowców? Dlaczego tyle starań kładziemy w naprawę ulic a tak mało uwagi w tworzenie miejsc rekreacyjno-wypoczynkowych? Takie pytania zadawał nam Penalosa. Główna idea wykładu skupiła się wokół odzyskania przestrzeni dla mieszkańców niezmotoryzowanych: więcej parków, skwerów, chodników, ścieżek rowerowych etc. etc.  Zwężanie ulic, ograniczenia prędkości i wreszcie coś, z czym Wołomin ma wielki problem: odzyskanie chodników dla pieszych. Jeśli nie wiecie o czym mówię zapraszam na spacer w centrum miasta. Skala zawłaszczenia jest ogromna – w wielu miejscach piesi muszą się wręcz przeciskać między samochodami a ścianą budynków. Tak nie powinno być.

koscielna_

Symbol dominacji samochodów – nieudana próba stworzenia deptaka na ulicy Kościelnej (na zdjęciu widać ślady po usuniętych ogranicznikach parkowania z 2007 roku.)

Samochód, czy rower?

Z drugiej strony Wołomin to również sołectwa, gdzie samochód jest wręcz niezębnym środkiem, umożliwiającym efektywne zakupy, leczenie się lub realizację innych ważnych  życiowo potrzeb. Dobrze byłoby zapewnić specjalne strefy parkowania za cenę zamknięcia dla samochodów części ulic – zwiększenie przestrzeni na tereny zielone, rekreacyjne i…wolne od nieustannego hałasu. Pisząc te słowa wsłuchuję się w odgłosy silników przy ulicy Siporskiego, która teraz skupia na sobie największe natężenie ruchu w mieście. Dla mnie to tymczasowy stan, ale spora liczba mieszkańców jest permanentnie skazana na takie „przyjemności”. Czy musi tak być?

Nie musi, ale potrzebna jest swoista rewolucja. Przede wszystkim w stanie świadomości społeczności lokalnej.  Na wykładzie omawiano również sposoby wdrożenia tego typu zmian. Wiąże się to ogromnym oporem części mieszkaniowców. Wymaga odwagi i determinacji władz, bo efekty choć przychodzą z czasem, są ogromne.  W czasie ostatnich kilku miesięcy mogłem porozmawiać z wieloma mieszkańcami. Program rewitalizacji, Strategia Rozwiązywania Problemów Społecznych, pierwsze podejścia do skodyfikowania polityki senioralnej Gminy – wszędzie wybrzmiewało pytania o naszą wołomińską atmosferę. Nie, nie chodzi o jakość powierza, która też nie jest najlepsza, ale ogólny klimat odbioru społecznego. Nie jest dobrze. Zbyt dużo emocji, zbyt mało dialogu. Nie jest to dobry punkt wyjścia do wprowadzania nowych rozwiązań.

To z pewnością jest problem. Z drugiej strony tego typu rewolucje wyglądają ładnie tylko na prezentacjach – między inicjowaniem projektu a pięknym efektem końcowym i gratulacjami jest masa pracy, problemów, wyzwań i niezadowolenia. Wołomin potrzebuje planu zrównoważonego rozwoju i stopniowego przewartościowywania paradygmatów, na czele  których stoi najważniejsze pytanie o tożsamość miasta. Każdy z pewnością ma swój pomysł, ja osobiście chciałbym aby Wołomin był po prostu miejscem dobrym do życia, wygodnym, użytecznym skłaniającym do relaksu a nie burzy na fejsie;) Mamy przecież potencjał: bliskość Warszawy, dobra komunikacja (już wkrótce), bliskość lasów, terenów zielonych (przydałoby się ich więcej w samym mieście) i musimy go – wspólnie– wykorzystać.

Zachęcam do przeczytania ciekawej pozycji dot. projektowania ulic na świecie. Otwiera oczy:)

 

 

 

 

 

 

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *